Podniosłam kopertę, zamknęłam drzwi, ściągnęłam kurtkę i zrobiłam sobie herbatę. Włączyłam laptopa, zalogowałam się na Fb, odpisałam kilka maili i przypomniałam sobie o kopercie. Otworzyłam ją. Moim oczom ukazały się 2 bilety na mecz ASSECO - SKRA, który miłą odbyć się w przyszłym tygodniu. W kopercie była jeszcze karteczka z napisem : "Zadzwoń - Karol ♥"
Od razu wykręciłam jego numer, ale wahałam się czy zadzwonić. Nie chciałam mu przeszkadzać więc zadzwoniłam do Leny.
-No cześć. Czego chcesz?
-Oo jakie miłe przywitanie. Mam dwa bilety na mecz Skra - Sovia, ale jeśli jesteś na mnie zła to pewnie ze mną nie pójdziesz.....- powiedziałam smutnym głosem- Trudno. Pojadę sama a drugi bilet przepadnie.
- CO?! Przecież biletów nie ma już od miesiąca!
-No widzisz. Mam swoje znajomości - od razu pomyślałam o Karolu- To co pójdziesz ze mną? Czy dalej jesteś na mnie zła?
-No dobra pójdę z Tobą.
-Wiedziałam.
-Ok, dzięki. Do zobaczenia.
-Cześć.
Stwierdziłam, że jednak zadzwonię do Kłosa.
Niestety nie odebrał. Pewnie miał trening. Po kilku minutach usłyszałam sygnał mojego telefonu. Sprawdziłam kto dzwoni, oczywiście był to Karol.
Odebrałam z uśmiechem:
-Hej, co tam? Podoba Ci się prezent?
-Hej, nawet nie wiesz jak bardzo. Dziękuję, przyjadę z koleżanką.
-Szkoda..-powiedział zawiedzionym głosem - Myślałem, że mnie zabierzesz.
-Ale jak to ?! Ty nie grasz?!
-Mam problemy z kolanem. Trener dał mi wolne.
-No nie, co się z Wami dzieje? Ty masz coś z kolanem, Winiar z plecami...i wy chcecie wygrać z Resovią.
-Ooo..dzięki za wsparcie. Zawsze się przyda. A tak na serio to dadzą sobie radę. Od czego mamy Plinę, Wlazłego i oczywiście Wronę.
-To jego debiut w Skrze, tak ?
-Tak. Jesteśmy przyjaciółmi więc cały czas go wspieram. Da sobie radę, dobry jest. Ma to po mnie.
-Taaa...jasne.
-Może spotkalibyśmy się jutro?- zaproponował Karollo.
-Muszę iść jutro na uczelnię.
-No ale chyba nie na cały dzień? Dla mnie czasu nie znajdziesz?! No proszę Cię...-powiedział z niedowierzaniem
-Oj , już przestań. Ok możemy się spotkać o 14 w galerii Nowy Świat.
-Ok, już nie mogę się doczekać.
-Papa
Rozłączyłam się.
Stwierdziłam,że jest bardzo ładna pogoda więc pójdę pobiegać. Ubrałam się w coś wygodnego i ruszyłam w stałą trasę. Założyłam słuchawki i włączyłam ulubioną piosenkę. Przy mocnej muzyce zawsze lepiej mi się biega więc włączyłam Green Day'a.
Gdy dobiegałam już do bloku, wyłączyłam Ipoda. Nagle wpadłam w coś wielkiego (raczej kogoś).
-Uważaj jak chodzisz!- krzyknął.
Okazało się, że to wysoki, ciemnowłosy, przystojny mężczyzna.
-Sam uważaj! Taki wysoki a nic nie widzi. - odgryzłam się
-Ok, spokojnie to była moja wina. Takim pięknym dziewczynom powinno się ustępować.
-Dobra, Kurek nie przesadzaj!- Dopiero po kilku sekundach zdałam sobie sprawę co zrobiłam. Chciałam jak najszybciej uciec. - To znaczy ja też chciałam przeprosić. Ja już muszę biec. Sorki.
Nikomu nie powiem o tym incydencie, a już na pewno nie Lenie. Miałaby ze mnie niezły ubaw.
Wróciłam do domu, wzięłam prysznic i zjadłam obiad. Włączyłam laptopa i oglądnęłam zdjęcia z zeszłych wakacji. Gdy skończyłam zalogowałam się na Facebooku i moim oczom ukazał post udostępniony przez Oficjalny Profil Bartosza Kurka:
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
Minąłem, raczej zderzyłem się dzisiaj z dziewczyną ma ok.20-23 lat. Było to ok. godziny 15. Dziewczyna ubrana była na sportowo, miała na sobie szarą bluzę z charakterystycznym żółtym znaczkiem ADIDASA. Na głowie miała białe słuchawki. Dziewczyna zderzając się ze mną zgubiła coś i bardzo chciałbym jej to oddać. JEŚLI TO CZYTASZ NAPISZ DO MNIE !!!!
Wszystko pasowało idealnie do dzisiejszej sytuacji.
Ale przecież to na pewno nie chodzi o mnie.
Położyłam się na łóżku i chciałam przesłuchać nową płytę Lany Del Rey, ale niestety nie mogłam znaleźć Ipoda.
-Cholera! Pewnie go zgubiłam!
W tym momencie przypomniałam sobie o wpisie Kurka...
Hej!
Sorki, że tak długo nic nie dodawałam, ale jakoś weny nie miałam. Co raz bardziej skłaniam się do tego aby już dalej nie pisać. Wydaje mi się, że takich blogów jest tysiące i to nie ma sensu. Poza tym to opowiadanie staje się jakieś nudne. Nie wiem co zrobić. Piszcie czy wam się podoba.
Siatkówka - całe moje życie
środa, 29 maja 2013
ROZDZIAŁ 5
Podniosłam kopertę, zamknęłam drzwi, ściągnęłam kurtkę i zrobiłam sobie herbatę. Włączyłam laptopa, zalogowałam się na Fb, odpisałam kilka maili i przypomniałam sobie o kopercie. Otworzyłam ją. Moim oczom ukazały się 2 bilety na mecz ASSECO - SKRA, który miłą odbyć się w przyszłym tygodniu. W kopercie była jeszcze karteczka z napisem : "Zadzwoń - Karol
piątek, 24 maja 2013
ROZDZIAŁ 4
Rozdział dedykuje stałej czytelniczce W.J :)
-Cześć dziewczyny-przywitał się Igła.
-Dzień...to znaczy...ja...chciałam..nie mogę...uwierzyć,że to na prawdę WY.
-Ona tak zawsze?-zapytał Pit
- Nie. Po prostu jest w szoku.
-Ok, rozumiem- zaśmiał się igła
-Lena ogarnij się. Nie śliń się tak.
-Eeeee...co?! Jak?! Co się stało?Dzień dobry, Lena jestem- wyszczerzyła się. *plask* (Facepalm na moim czole)
-To może dadzą nam Panowie autografy, Prooosimy- uśmiechnęłam się.
-Ok, macie coś do pisania?
-Tak, powinnam mieć długopis. Proszę.
-To powiedz mi jeszcze raz, dla kogo ten autograf.
-Dla Leny.
-Oooo jakie ładne imię. - rzekł Piotrek
-Dziękuję. - zawstydziła się
Po chwili autografy były gotowe. Podziękowałyśmy. Zmierzając do wyjścia usłyszałyśmy za nami Pita:
-Dziewczyny! Lena! Czekajcie! Aśka! Stop! Zatrzymajcie się!
-Co się stało?-zapytałam
-Lena chciałem Ci coś dać.- Nowakowski wręczył mojej przyjaciółce łańcuszek z zawieszką w kształcie piłki do siatkówki.-To dla Ciebie, żebyś zawsze o mnie pamiętała.
-Piękny, ale nie mogę tego przyjąć. Przecież nawet się nie znamy.
-Jak to nie?! To ja Piotrek Nowakowski. Jeden z siatkarzy grających w Reprezentacji Polski na pozycji środkowego i klubie Asseco Resovia. I co nie znamy się?
- Ale...
-Ty jesteś Lena. Jesteś bardzo miła, sympatyczna i przede wszystkim bardzo ładna.
- Oj, już niech Pan nie przesadza.
-Po pierwsze nie Pan, tylko Piotrek. Po drugie nie przesadzam. A po trzecie to ja muszę już iść, bo mi się tam Igła nad sobą rozczula. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Do widzenia.
-Do zobaczenia. -odrzekłyśmy
Wyszłyśmy z Galerii, Lena dalej nie mogła uwierzyć w to co się stało.
-Uszczypnij mnie. To nie dzieję się na prawdę.
Zrobiłam to co mi kazała.
-Ała! Co ty robisz?!
-No przecież sama chciałaś.
Lena przewróciła oczami i spojrzała na podarunek. Zorientowała się, że zawieszkę można otworzyć.Więc właśnie to uczyniłyśmy. W środku znajdowała się karteczka z napisem :"Jeśli chcesz się spotkać - zadzwoń"
-Ewidentnie wpadłaś mu w oko.
-Aśka, daj spokój. Przecież on robi tak z każdą fanką.
-Taaaa...jasne każdej dałby swój prywatny numer telefonu? Nie wierzę w to. Spodobałaś mu się.
- Oszalałaś ?!
- Nie. - odpowiedziałam stanowczo. - Więc Cichy Pit wcale nie jest taki Cichy....
- Dobra, daj mi już spokój. Idę do domu. Do jutra.
-Pa..
Co ją ugryzło?! Dostała numer od swojego idola i jeszcze jej źle. Widziała się z Piotrkiem face to face i ma jeszcze pretensje. Czasami nie wiem o co jej chodzi. Ja na jej miejscu skakałabym ze szczęścia...
Tak, wiem, że sytuacja z Karolem jest bardzo podobna ja nie strzelam fochów o byle co... Jutro po zajęciach z nią pogadam
W drodze do domu, dużo myślałam, co by było gdyby Lena była z Nowakowskim.
Otwierając drzwi od mieszkania moim oczom ukazała się leżąca na podłodze koperta z napisem : " Dla Asi".
-Cześć dziewczyny-przywitał się Igła.
-Dzień...to znaczy...ja...chciałam..nie mogę...uwierzyć,że to na prawdę WY.
-Ona tak zawsze?-zapytał Pit
- Nie. Po prostu jest w szoku.
-Ok, rozumiem- zaśmiał się igła
-Lena ogarnij się. Nie śliń się tak.
-Eeeee...co?! Jak?! Co się stało?Dzień dobry, Lena jestem- wyszczerzyła się. *plask* (Facepalm na moim czole)
-To może dadzą nam Panowie autografy, Prooosimy- uśmiechnęłam się.
-Ok, macie coś do pisania?
-Tak, powinnam mieć długopis. Proszę.
-To powiedz mi jeszcze raz, dla kogo ten autograf.
-Dla Leny.
-Oooo jakie ładne imię. - rzekł Piotrek
-Dziękuję. - zawstydziła się
Po chwili autografy były gotowe. Podziękowałyśmy. Zmierzając do wyjścia usłyszałyśmy za nami Pita:
-Dziewczyny! Lena! Czekajcie! Aśka! Stop! Zatrzymajcie się!
-Co się stało?-zapytałam
-Lena chciałem Ci coś dać.- Nowakowski wręczył mojej przyjaciółce łańcuszek z zawieszką w kształcie piłki do siatkówki.-To dla Ciebie, żebyś zawsze o mnie pamiętała.
-Piękny, ale nie mogę tego przyjąć. Przecież nawet się nie znamy.
-Jak to nie?! To ja Piotrek Nowakowski. Jeden z siatkarzy grających w Reprezentacji Polski na pozycji środkowego i klubie Asseco Resovia. I co nie znamy się?
- Ale...
-Ty jesteś Lena. Jesteś bardzo miła, sympatyczna i przede wszystkim bardzo ładna.
- Oj, już niech Pan nie przesadza.
-Po pierwsze nie Pan, tylko Piotrek. Po drugie nie przesadzam. A po trzecie to ja muszę już iść, bo mi się tam Igła nad sobą rozczula. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Do widzenia.
-Do zobaczenia. -odrzekłyśmy
Wyszłyśmy z Galerii, Lena dalej nie mogła uwierzyć w to co się stało.
-Uszczypnij mnie. To nie dzieję się na prawdę.
Zrobiłam to co mi kazała.
-Ała! Co ty robisz?!
-No przecież sama chciałaś.
Lena przewróciła oczami i spojrzała na podarunek. Zorientowała się, że zawieszkę można otworzyć.Więc właśnie to uczyniłyśmy. W środku znajdowała się karteczka z napisem :"Jeśli chcesz się spotkać - zadzwoń"
-Ewidentnie wpadłaś mu w oko.
-Aśka, daj spokój. Przecież on robi tak z każdą fanką.
-Taaaa...jasne każdej dałby swój prywatny numer telefonu? Nie wierzę w to. Spodobałaś mu się.
- Oszalałaś ?!
- Nie. - odpowiedziałam stanowczo. - Więc Cichy Pit wcale nie jest taki Cichy....
- Dobra, daj mi już spokój. Idę do domu. Do jutra.
-Pa..
Co ją ugryzło?! Dostała numer od swojego idola i jeszcze jej źle. Widziała się z Piotrkiem face to face i ma jeszcze pretensje. Czasami nie wiem o co jej chodzi. Ja na jej miejscu skakałabym ze szczęścia...
Tak, wiem, że sytuacja z Karolem jest bardzo podobna ja nie strzelam fochów o byle co... Jutro po zajęciach z nią pogadam
W drodze do domu, dużo myślałam, co by było gdyby Lena była z Nowakowskim.
Otwierając drzwi od mieszkania moim oczom ukazała się leżąca na podłodze koperta z napisem : " Dla Asi".
wtorek, 21 maja 2013
ROZDZIAŁ 3
...Karol wpił się w moje usta. To była najpiękniejsza chwila w moim życiu. Po chwili siatkarz odsunął się i powiedział:
-Przepraszam, ale nie mogłem się oprzeć-Uśmiechnęłam się- Wież dobrze, że możemy się już nie spotkać i chciałem Ci podziękować za wspólnie spędzony czas. Będę w Rzeszowie przez najbliższe tygodnie. Jeśli chcesz możemy pójść razem na kawę.
-Z chęcią się z Tobą spotkam, ale teraz już muszę iść.
-Ok, do zobacznia.
Cmoknęłam go w policzek i skierowałam się w stronę mojego bloku.
Wjechałam windą na piętro, na którym znajduje się moje mieszkanie. Weszłam do pomieszczenia i od razu padłam na sofę. Przed oczami cały czas miałam twarz Karola. Po chwilowym odpoczynku, przygotowałam obiad i poszłam pod prysznic. Zjadłam posiłek, następnie zaczęłam przygotowywać się do spotkania z Leną. Ubrałam ciemnie rurki, koszule i vansy. Włosy upięłam w wysokiego koczka. Wzięłam kilka potrzebnych rzeczy i wyszłam. Po kilku minutach drogi weszłam do kawiarni. Lena czekała już na mnie, Przywitałam się z nią i zamówiłam Latte.
Lena zapytała mnie:
-Co ty robiłaś na Podpromiu o 7 rano?
-Zaraz Ci wszystko opowiem.
Pijąc kawę zdawałam Lenie relację z wczorajszego wydarzenia. Z każdą chwilą oczy mojej przyjaciółki robiły się co raz większe.
Gdy skończyłam opowiadać Lena odrzekła:
- Jakie to romantyczne....Poznasz mnie z Karolem?
-Pewnie, jeśli tylko nadarzy się okazja.
-Wszystko pięknie, ale i tak jestem na Ciebie zła, że nie wzięłaś mnie na mecz.
-Oj tam, nie gniewaj się, przecież wiesz, że lubię chodzić sama na mecze.
Po kilkudziesięciu minutach rozmowy poszłyśmy na zakupy. Gdy odwiedziłyśmy nasze ulubione sklepy, weszłyśmy do sklepu "Wyspa Resovii". Oglądają kalendarze, kubki, koszulki i inne gadżety usłyszałyśmy dwóch kłócących się mężczyzn.
- Nie no, ja na tym zdjęciu to wyglądam o 10 lat starzej.
-Patrz tu! Zlikwidowali mi pieprzyka na prawym ramieniu. Tak na marginesie to jest mój ulubiony.
Odwróciłyśmy się i ujrzałyśmy Igłę i Cichego Pita.
Lenie szczęka opadła do samej ziemi.
Hej,
sorki, że tak krótko ale dużo nauki mam, poprawianie ocen i tak dalej.
Mam nadzieję, że wam się podoba. W następnym rozdziale akcja bardziej się rozwinie.
Piszcie komentarze z uwagami, prośbami itp.
:)
-Przepraszam, ale nie mogłem się oprzeć-Uśmiechnęłam się- Wież dobrze, że możemy się już nie spotkać i chciałem Ci podziękować za wspólnie spędzony czas. Będę w Rzeszowie przez najbliższe tygodnie. Jeśli chcesz możemy pójść razem na kawę.
-Z chęcią się z Tobą spotkam, ale teraz już muszę iść.
-Ok, do zobacznia.
Cmoknęłam go w policzek i skierowałam się w stronę mojego bloku.
Wjechałam windą na piętro, na którym znajduje się moje mieszkanie. Weszłam do pomieszczenia i od razu padłam na sofę. Przed oczami cały czas miałam twarz Karola. Po chwilowym odpoczynku, przygotowałam obiad i poszłam pod prysznic. Zjadłam posiłek, następnie zaczęłam przygotowywać się do spotkania z Leną. Ubrałam ciemnie rurki, koszule i vansy. Włosy upięłam w wysokiego koczka. Wzięłam kilka potrzebnych rzeczy i wyszłam. Po kilku minutach drogi weszłam do kawiarni. Lena czekała już na mnie, Przywitałam się z nią i zamówiłam Latte.
Lena zapytała mnie:
-Co ty robiłaś na Podpromiu o 7 rano?
-Zaraz Ci wszystko opowiem.
Pijąc kawę zdawałam Lenie relację z wczorajszego wydarzenia. Z każdą chwilą oczy mojej przyjaciółki robiły się co raz większe.
Gdy skończyłam opowiadać Lena odrzekła:
- Jakie to romantyczne....Poznasz mnie z Karolem?
-Pewnie, jeśli tylko nadarzy się okazja.
-Wszystko pięknie, ale i tak jestem na Ciebie zła, że nie wzięłaś mnie na mecz.
-Oj tam, nie gniewaj się, przecież wiesz, że lubię chodzić sama na mecze.
Po kilkudziesięciu minutach rozmowy poszłyśmy na zakupy. Gdy odwiedziłyśmy nasze ulubione sklepy, weszłyśmy do sklepu "Wyspa Resovii". Oglądają kalendarze, kubki, koszulki i inne gadżety usłyszałyśmy dwóch kłócących się mężczyzn.
- Nie no, ja na tym zdjęciu to wyglądam o 10 lat starzej.
-Patrz tu! Zlikwidowali mi pieprzyka na prawym ramieniu. Tak na marginesie to jest mój ulubiony.
Odwróciłyśmy się i ujrzałyśmy Igłę i Cichego Pita.
Lenie szczęka opadła do samej ziemi.
Hej,
sorki, że tak krótko ale dużo nauki mam, poprawianie ocen i tak dalej.
Mam nadzieję, że wam się podoba. W następnym rozdziale akcja bardziej się rozwinie.
Piszcie komentarze z uwagami, prośbami itp.
:)
sobota, 18 maja 2013
ROZDZIAŁ 2
Bez wahania weszłam do środka. Ujrzałam swój ideał w samym ręczniku przepasanym przez biodra.
- Sorki, że taki nie ubrany jestem, ale tyle co wyszedłem spod prysznica.
-hmmm...no wiesz, zdążyłam się domyślić.- odrzekłam
-I co? Jak podobał Ci się wczorajszy mecz? Nawet nie wiesz jak cieszę się z naszej wygranej.
-Odpowiem na wszystkie twoje pytania, ale proszę, ubierz się, bo mnie rozpraszasz. Poczekam na korytarzu.
-Ok, aż tak Cie się podobam?- uśmiechnął się szeroko- Może poszlibyśmy razem zjeść jakieś śniadanie?
-Ok, tu niedaleko jest taka fajna knajpka. Dają tam najlepsze naleśniki w mieście.
-Hmmm....naleśniki + piękna kobieta = najlepszy poranek na świecie. Ty wiesz jak dogodzić facetowi. - charakterystycznie poruszał brwiami
- Ty się przypadkiem nie zagalopowałeś? Pospiesz się, bo zaraz się rozmyślę i z Twojego idealnego poranka nici.
Wyszłam z szatni. Czekałam na Karola prawie 30 minut. Myślałam, że mu się coś stało, ale w końcu wyszedł.
-Ok, to jestem gotowy. Możemy iść.
-Ok.
Opuściliśmy budynek. Idąc do auta Karola miałam wątpliwości czy śniadanie z nim to dobra decyzja. Rozważyłam wszystkie za i przeciw. Wyszło na to, że argumentów "za" znalazłam co najmniej 5 razy więcej niż ich przeciwieństw. W drodze do sportowego MINI, zorientowałam się że cała trzęsę się z zimna. Zaczęłam pocierać swoje ręce, aby się ogrzać ale nic to nie dało. Po chwili poczułam jak siatkarz zakłada mi na plecy swoją bluzę. Gdy poczułam zapach jego perfum, uśmiech sam pojawił mi się na twarzy. Karol otworzył mi drzwi samochodu a następnie sam usiadł się na fotelu kierowcy. Po chwili ciszy siatkarz powiedział :
- Słodko wyglądasz jak spisz.
- Co?1 Jak to?! Widziałeś mnie jak spałam?! Pewnie wyglądałam jak zmierzwiony chochoł. Mam nadzieję, że chociaż nie spałam z otwartą buzią.
Karol zaśmiał się.
- Dla mnie nawet jako zmierzwiony chochoł wyglądasz pięknie.
- Dziękuje.
- Ty też jesteś słodki jak śpisz.
- Tak naprawdę, to ja nie spałem
- Przez całą noc nie zmrużyłeś oka ? No tak, po prostu nie mogłem zasnąć mają tak śliczną osobę koło siebie.
- Ale gdy ja obudziłam się wyglądałeś jakbyś smacznie spał.
- Udawałem. Gdy poczułem, że zaczynasz się ruszać, udawałem że śpię.
- Naprawdę nie spałeś przez całą noc i to po tam ciężkim meczu? Podziwiam Cię.
Po kilku minutach jazdy zatrzymaliśmy się po "NALEŚNIKARNIĄ". Weszlismy do środka, usiedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy naleśniki.
Po chwili, zauważyłam, że siatkarz uważnie mi się przygląda. Gdy wybrałam już co chcę do picia, popatrzyłam na Karola. Nasze spojrzenia się spotkały, po czym przez dłuższą chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Poczułam, że Kłos trzyma mnie za rękę. Zbliżaliśmy się do siebie aby się pocałować. Nasze usta już prawie zetknęły się...gdy nagle usłyszeliśmy:
-Ekhem....oto państwa zamówienie. Z nutellą i masłem orzechowym dla Pana, ze szpinakiem i ricottą dla Pani.
-Dziękujemy. - odpowiedzieliśmy równo.
Jedząc, rozmawialiśmy o wczorajszym meczu, o udanych zagrywkach, dokładnych atakach. Gdy skończyliśmy, Karol podał mi karteczkę ze swoim numerem. Zapłaciliśmy i wyszliśmy z restauracji.
-Mogłabyś być tak miła i dać się odwieźć do domu?
- Z Tobą pojadę wszędzie. - odrzekłam.
Wiem, że nie powinnam być taka ufna w stosunku do Niego, ale Karol jest moim ideałem. Chcę spędzić z nim jak najwięcej czasu, bo nie wiadomo czy jeszcze kiedyś go osobiście spotkam. Więc wsiedliśmy do samochodu, podałam adres i odjechaliśmy.
Po 20 min jazdy, znaleźliśmy się pod moim blokiem. Wysiedliśmy z auta. Gdy już miałam pożegnać się i podziękować za wspólnie spędzony czas. Karol podszedł do mnie.....
Hej :)
Oto 2 rozdział. Mam nadzieję, że się podoba. Piszcie komentarze z uwagami, pochwałami itp.
Pozdrawiam
- Sorki, że taki nie ubrany jestem, ale tyle co wyszedłem spod prysznica.
-hmmm...no wiesz, zdążyłam się domyślić.- odrzekłam
-I co? Jak podobał Ci się wczorajszy mecz? Nawet nie wiesz jak cieszę się z naszej wygranej.
-Odpowiem na wszystkie twoje pytania, ale proszę, ubierz się, bo mnie rozpraszasz. Poczekam na korytarzu.
-Ok, aż tak Cie się podobam?- uśmiechnął się szeroko- Może poszlibyśmy razem zjeść jakieś śniadanie?
-Ok, tu niedaleko jest taka fajna knajpka. Dają tam najlepsze naleśniki w mieście.
-Hmmm....naleśniki + piękna kobieta = najlepszy poranek na świecie. Ty wiesz jak dogodzić facetowi. - charakterystycznie poruszał brwiami
- Ty się przypadkiem nie zagalopowałeś? Pospiesz się, bo zaraz się rozmyślę i z Twojego idealnego poranka nici.
Wyszłam z szatni. Czekałam na Karola prawie 30 minut. Myślałam, że mu się coś stało, ale w końcu wyszedł.
-Ok, to jestem gotowy. Możemy iść.
-Ok.
Opuściliśmy budynek. Idąc do auta Karola miałam wątpliwości czy śniadanie z nim to dobra decyzja. Rozważyłam wszystkie za i przeciw. Wyszło na to, że argumentów "za" znalazłam co najmniej 5 razy więcej niż ich przeciwieństw. W drodze do sportowego MINI, zorientowałam się że cała trzęsę się z zimna. Zaczęłam pocierać swoje ręce, aby się ogrzać ale nic to nie dało. Po chwili poczułam jak siatkarz zakłada mi na plecy swoją bluzę. Gdy poczułam zapach jego perfum, uśmiech sam pojawił mi się na twarzy. Karol otworzył mi drzwi samochodu a następnie sam usiadł się na fotelu kierowcy. Po chwili ciszy siatkarz powiedział :
- Słodko wyglądasz jak spisz.
- Co?1 Jak to?! Widziałeś mnie jak spałam?! Pewnie wyglądałam jak zmierzwiony chochoł. Mam nadzieję, że chociaż nie spałam z otwartą buzią.
Karol zaśmiał się.
- Dla mnie nawet jako zmierzwiony chochoł wyglądasz pięknie.
- Dziękuje.
- Ty też jesteś słodki jak śpisz.
- Tak naprawdę, to ja nie spałem
- Przez całą noc nie zmrużyłeś oka ? No tak, po prostu nie mogłem zasnąć mają tak śliczną osobę koło siebie.
- Ale gdy ja obudziłam się wyglądałeś jakbyś smacznie spał.
- Udawałem. Gdy poczułem, że zaczynasz się ruszać, udawałem że śpię.
- Naprawdę nie spałeś przez całą noc i to po tam ciężkim meczu? Podziwiam Cię.
Po kilku minutach jazdy zatrzymaliśmy się po "NALEŚNIKARNIĄ". Weszlismy do środka, usiedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy naleśniki.
Po chwili, zauważyłam, że siatkarz uważnie mi się przygląda. Gdy wybrałam już co chcę do picia, popatrzyłam na Karola. Nasze spojrzenia się spotkały, po czym przez dłuższą chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Poczułam, że Kłos trzyma mnie za rękę. Zbliżaliśmy się do siebie aby się pocałować. Nasze usta już prawie zetknęły się...gdy nagle usłyszeliśmy:
-Ekhem....oto państwa zamówienie. Z nutellą i masłem orzechowym dla Pana, ze szpinakiem i ricottą dla Pani.
-Dziękujemy. - odpowiedzieliśmy równo.
Jedząc, rozmawialiśmy o wczorajszym meczu, o udanych zagrywkach, dokładnych atakach. Gdy skończyliśmy, Karol podał mi karteczkę ze swoim numerem. Zapłaciliśmy i wyszliśmy z restauracji.
-Mogłabyś być tak miła i dać się odwieźć do domu?
- Z Tobą pojadę wszędzie. - odrzekłam.
Wiem, że nie powinnam być taka ufna w stosunku do Niego, ale Karol jest moim ideałem. Chcę spędzić z nim jak najwięcej czasu, bo nie wiadomo czy jeszcze kiedyś go osobiście spotkam. Więc wsiedliśmy do samochodu, podałam adres i odjechaliśmy.
Po 20 min jazdy, znaleźliśmy się pod moim blokiem. Wysiedliśmy z auta. Gdy już miałam pożegnać się i podziękować za wspólnie spędzony czas. Karol podszedł do mnie.....
Hej :)
Oto 2 rozdział. Mam nadzieję, że się podoba. Piszcie komentarze z uwagami, pochwałami itp.
Pozdrawiam
piątek, 17 maja 2013
ROZDZIAŁ 1
Rano, gdy przebudziłam się, nie wiedziałam gdzie jestem i co się ze mną dzieje. Po chwili przypomniałam sobie wczorajszą sytuację. Spojrzałam na mojego towarzysza. Spał słodko jak małe dziecko, a po policzku ciekła mu ślinka. Gdy starałam wydostać się z objęć siatkarza, obudziłam go.
-Dzień dobry.
-Witam piękną Panią. Jak się spało?
-hmmm...nie było zbyt wygodnie ale w objęciach takiego mężczyzny było cudownie...- rozmarzyłam się.
Dopiero po chwili zorientowałam się jakie głupstwo właśnie palnęłam. Od razu zaczęłam go przepraszać, a on...zbliżył się do mnie, delikatnie musnął moje wargi i popatrzył głęboko w moje oczy.
- Ale..przecież my się nawet nie znamy...
-Przepraszam...nie powinienem był tak się zachować.
-Spokojnie, nic się nie stało.
Karol szeroko uśmiechnął się.
W tej samej chwili do pomieszczenia weszła sprzątaczka. Spojrzała na nas ze zdziwioną miną. My zerwaliśmy się z miejsc i wybiegliśmy z hali. Za drzwiami wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Chyba, za głośnym, bo po chwili w drzwiach pojawiła się Pani sprzątająca z pytaniem czy wszystko w porządku. Przytaknęliśmy. Chwilę zajęło nam aby się uspokoić. Wyciągnęłam telefon, aby sprawdzić która jest godzina. Na ekranie widniał napis : 25 NIEODEBRANYCH POŁĄCZEŃ OD: Lena. Przeprosiłam na chwilkę mojego towarzysza i oddzwoniłam do przyjaciółki. Z Leną znałyśmy się od małego. Przez kilka lat byłyśmy prawie nierozłączne, ale nasza długoletnia przyjaźń legła w gruzach z powodu durnej kłótni. 3 lata temu kończąc to samo liceum znowu zaprzyjaźniłyśmy się ze sobą. Teraz studiujemy ten sam kierunek na Uniwersytecie w Rzeszowie.
Nasza rozmowa wyglądała mnie więcej tak:
- Gdzie ty się podziewasz?! Dzwonie do Ciebie od kilku godzin!
-Jestem jeszcze na Podpromiu...- nie zdążyłam nawet dokończyć zdania, a Lena od razu zaczęła krzyczeć.
-Co?! Jak to?! Byłaś na meczu beze mnie?! Czekaj, czekaj..przecież mecze zazwyczaj są wieczorem to co ty tam robisz o 7 rano ?!
- Lena!- przerwałam jej- Uspokój się. Wszystko Ci opowiem. Spotkajmy się po zajęciach w tej kawiarni w Galerii Nowy Świat, ok ?
- Ok.
- To do zobaczenia o 13.
- To znaczy, że nie będzie Cię dzisiaj na zajęciach?
- No raczej nie, bo muszę pozałatwiać kilka spraw. Papa
-Do zobaczenia.
Rozłączyłam się i wróciłam do miejsca gdzie rozstałam się z Kłosem, ale ku mojemu zdziwieniu jego tam nie było. Nie wiedziałam co zrobić, gdzie go szukać. Stwierdziłam, że pewnie jest w szatni. Podeszłam do drzwi i cichutko zapukałam.
- Aśka, to ty ?
- Tak.
- To wchodź. Chyba, że chcesz żeby ominęła Cię okazja zobaczenia mnie bez koszulki.
Hej,
Mam nadzieję, że się podoba. Jeśli macie jakieś uwagi, propozycje, pochwały piszcie w komentarzach :) Postaram się jutro dodać następny rozdział :)
-Dzień dobry.
-Witam piękną Panią. Jak się spało?
-hmmm...nie było zbyt wygodnie ale w objęciach takiego mężczyzny było cudownie...- rozmarzyłam się.
Dopiero po chwili zorientowałam się jakie głupstwo właśnie palnęłam. Od razu zaczęłam go przepraszać, a on...zbliżył się do mnie, delikatnie musnął moje wargi i popatrzył głęboko w moje oczy.
- Ale..przecież my się nawet nie znamy...
-Przepraszam...nie powinienem był tak się zachować.
-Spokojnie, nic się nie stało.
Karol szeroko uśmiechnął się.
W tej samej chwili do pomieszczenia weszła sprzątaczka. Spojrzała na nas ze zdziwioną miną. My zerwaliśmy się z miejsc i wybiegliśmy z hali. Za drzwiami wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Chyba, za głośnym, bo po chwili w drzwiach pojawiła się Pani sprzątająca z pytaniem czy wszystko w porządku. Przytaknęliśmy. Chwilę zajęło nam aby się uspokoić. Wyciągnęłam telefon, aby sprawdzić która jest godzina. Na ekranie widniał napis : 25 NIEODEBRANYCH POŁĄCZEŃ OD: Lena. Przeprosiłam na chwilkę mojego towarzysza i oddzwoniłam do przyjaciółki. Z Leną znałyśmy się od małego. Przez kilka lat byłyśmy prawie nierozłączne, ale nasza długoletnia przyjaźń legła w gruzach z powodu durnej kłótni. 3 lata temu kończąc to samo liceum znowu zaprzyjaźniłyśmy się ze sobą. Teraz studiujemy ten sam kierunek na Uniwersytecie w Rzeszowie.
Nasza rozmowa wyglądała mnie więcej tak:
- Gdzie ty się podziewasz?! Dzwonie do Ciebie od kilku godzin!
-Jestem jeszcze na Podpromiu...- nie zdążyłam nawet dokończyć zdania, a Lena od razu zaczęła krzyczeć.
-Co?! Jak to?! Byłaś na meczu beze mnie?! Czekaj, czekaj..przecież mecze zazwyczaj są wieczorem to co ty tam robisz o 7 rano ?!
- Lena!- przerwałam jej- Uspokój się. Wszystko Ci opowiem. Spotkajmy się po zajęciach w tej kawiarni w Galerii Nowy Świat, ok ?
- Ok.
- To do zobaczenia o 13.
- To znaczy, że nie będzie Cię dzisiaj na zajęciach?
- No raczej nie, bo muszę pozałatwiać kilka spraw. Papa
-Do zobaczenia.
Rozłączyłam się i wróciłam do miejsca gdzie rozstałam się z Kłosem, ale ku mojemu zdziwieniu jego tam nie było. Nie wiedziałam co zrobić, gdzie go szukać. Stwierdziłam, że pewnie jest w szatni. Podeszłam do drzwi i cichutko zapukałam.
- Aśka, to ty ?
- Tak.
- To wchodź. Chyba, że chcesz żeby ominęła Cię okazja zobaczenia mnie bez koszulki.
Hej,
Mam nadzieję, że się podoba. Jeśli macie jakieś uwagi, propozycje, pochwały piszcie w komentarzach :) Postaram się jutro dodać następny rozdział :)
czwartek, 16 maja 2013
PROLOG
Hmmm...myślę, że to czas przedstawić Karola Kłosa. Jest on moim ulubionym zawodnikiem Skry. Poznałam go na meczu Sovia-Skra.. Po rozgrywce zapytałam Kłosa czy zechciałby spełnić jedno z moich marzeń. Odpowiedź była twierdząca. Gdy podeszliśmy po meczu do zawodników nie zachowywałam się jak większość dziewczyn i nie piszczałam na widok boskich siatkarzy. Zawsze byłam nieśmiała, uczucia tłumiłam w sobie, ale gdy wchodziłam na halę i miał rozpocząć się mecz...wszystkie emocje brały górę. Przeżywałam każdą zagrywkę, każdy atak. Dla mnie to było coś więcej niż mecz.
Wróćmy do sytuacji z Karolem...
Jak wiecie Kłos zgodził się na to aby spełnić moje marzenie. Nieśmiało podeszłam do niego , popatrzyłam mu głęboko w oczy...a on po prostu przybliżył się do mnie i objął swoimi wielkimi ramionami. Było tak piknie, że moglibyśmy tak trwać do końca życia. Po chwili szepnęłam mu do ucha:
- Skąd wiedziałeś?
- Domyśliłem się. Większość moich fanek o tym marzy.
- Oj, już niech Pan sobie tak nie słodzi.
- Jaki PAN ?! - zapytał zdziwiony siatkarz - Karol jestem, możesz mówić Karollo, Kłosu jak Ci się podoba.
- Aśka jestem, bardzo mi miło Pana poznać...to znaczy Ciebie poznać.
Po kilku minutach rozmowy, zorientowaliśmy się, że zostaliśmy sami na hali...
TYMCZASEM W SZATNI SKRZATÓW
-Gdzie jest Karollo?- zapytał Wrona
- Wychodząc z sali widziałem jak rozmawiał z jakąś fanką, a swoją drogą to była naprawdę ładna dziewczyna..-rozmarzył się Winiar
-Misiek, ty masz żonę i syna! Ogarnij się!
-Oj tam, pomarzyć nie wolno?
TYMCZASEM NA HALI
Podchodziliśmy do wszystkich drzwi z nadzieją, że uda nam się wydostać. Niestety wszystkie wyjścia były zamknięte. Wpadłam w panikę, ale Karollo szybko mnie uspokoił. Usiedliśmy na boisku, oparliśmy się o banery reklamowe i przegadaliśmy kilka godzin. W końcu zasnęłam wtulona w tors mojego idola....
Witam,
Moja ksywa to Kłosu, bardzo interesuje się siatkówką. Czytałam wiele blogów związanych z siatką aż w końcu zaczęłam pisać swoje opowiadanie. Mam nadzieję, że prolog Was zaciekawił. Jutro następny rozdział :) Proszę o komentarze :)
Wróćmy do sytuacji z Karolem...
Jak wiecie Kłos zgodził się na to aby spełnić moje marzenie. Nieśmiało podeszłam do niego , popatrzyłam mu głęboko w oczy...a on po prostu przybliżył się do mnie i objął swoimi wielkimi ramionami. Było tak piknie, że moglibyśmy tak trwać do końca życia. Po chwili szepnęłam mu do ucha:
- Skąd wiedziałeś?
- Domyśliłem się. Większość moich fanek o tym marzy.
- Oj, już niech Pan sobie tak nie słodzi.
- Jaki PAN ?! - zapytał zdziwiony siatkarz - Karol jestem, możesz mówić Karollo, Kłosu jak Ci się podoba.
- Aśka jestem, bardzo mi miło Pana poznać...to znaczy Ciebie poznać.
Po kilku minutach rozmowy, zorientowaliśmy się, że zostaliśmy sami na hali...
TYMCZASEM W SZATNI SKRZATÓW
-Gdzie jest Karollo?- zapytał Wrona
- Wychodząc z sali widziałem jak rozmawiał z jakąś fanką, a swoją drogą to była naprawdę ładna dziewczyna..-rozmarzył się Winiar
-Misiek, ty masz żonę i syna! Ogarnij się!
-Oj tam, pomarzyć nie wolno?
TYMCZASEM NA HALI
Podchodziliśmy do wszystkich drzwi z nadzieją, że uda nam się wydostać. Niestety wszystkie wyjścia były zamknięte. Wpadłam w panikę, ale Karollo szybko mnie uspokoił. Usiedliśmy na boisku, oparliśmy się o banery reklamowe i przegadaliśmy kilka godzin. W końcu zasnęłam wtulona w tors mojego idola....
Witam,
Moja ksywa to Kłosu, bardzo interesuje się siatkówką. Czytałam wiele blogów związanych z siatką aż w końcu zaczęłam pisać swoje opowiadanie. Mam nadzieję, że prolog Was zaciekawił. Jutro następny rozdział :) Proszę o komentarze :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)